Widoki

O ile mnie pamięć nie myli pierwsze ciągotki do tworzenia miałam będąc dziewczęciem w wieku SP, kiedy to biegałam po polach wsi (poznacie ją tu z paru zdjęć) z rosyjskim aparatem Смена na czarno-białą kliszę. Naprzemiennie fotografię zastępowałam malarstwem, grafiką... - to zajęło więcej czasu (tak suma sumarum). Podjęcie decyzji startu na ASP wahało się między malarstwem, a arch. wnętrz, a i fotografia również przemknęła wówczas przez myśl. ASP metą się nie zakończyło. Bieg był krótki. Pewne rzeczy z tego krótkiego okresu wyniosłam i ciepło, a także radośnie wspominam ukradkowe, "nielegalne" obecności na salach ćwiczeń, podsłuchiwane rozmowy studentów, którzy byli moimi idolami: imponowali wiedzą i nierzadko talentem. Teraz nie maluję wcale, a że "ujście" być musi, zaczęłam bawić się w fotografię. Pierwszym w tej zabawie narzędziem pracy nad zdj. był aparat wbudowany w telefon komórkowy z wartością 5 megapixeli, jednak dzięki D., który w gwiazdkowym prezencie podarował mi nowy aparat, telefon (do celów robienia zdjęć) pójdzie w odstawkę. Przy tej okazji chciałabym Mu podziękować za ten prezent, który wzruszył mnie do łez (dosłownie), a przy okazji Go zacytować: " Mam nadzieję, że będzie Ci on służył długo i owocnie! Poza tym, myślę, że z Twoim talentem zdecydowanie zasługujesz na dobry sprzęt, aby móc w pełni rozwijać i wykorzystywać swoje zdolności i umiejetności!" Dziękuję...
  • Dworzec Crewe (UK, hrabstwo Cheshire) Na Dworcu tym byłam parę razy. Ostatni raz, by pożegnać D. (łzawe pożegnanie z widokiem na przeszłość i przyszłość, którą  D. określił słowami: S...szko, będzie dobrze, zobaczysz). Zdjęcie D.edykowane.
    Dworzec Crewe (UK, hrabstwo Cheshire) Na Dworcu tym byłam parę razy. Ostatni raz, by pożegnać D. (łzawe pożegnanie z widokiem na przeszłość i przyszłość, którą D. określił słowami: S...szko, będzie dobrze, zobaczysz). Zdjęcie D.edykowane.
  • Królów Las, gdzie psy d...i szczekają. Tu spędzałam wakacje: rechot żab z pobliskiego jeziora (dziś wysuszone); motor dziadka, który przyczepiał do niego wózek na sianio (na nie się czasem siadało); pole kukurydzy, gdzie bawiliśmy się w chowanego (znajdowaliśmy się po szeleście); wieczorne zasiadanie na przydomowej ławce; lisy, które chodziły koło pasących się krów, a na widok nasz uciekały; księżyc nad polem pszenicy, której kłoski do lnianych worków się zbierało; drabina, po której wchodziłam tam, gdzie zabraniano (bo z góry widok lepszy); łapane motyle z kolegą i wyryte na drzewie inicjały na znak przyjaźni; zima i ten mały pokoik, w którym zrobiłam kukiełkę z wydmuszki (zajęcie sobie znajdywałam, oddając się temu z językiem na wierzchu - doslownie!:)...
    Królów Las, gdzie psy d...i szczekają. Tu spędzałam wakacje: rechot żab z pobliskiego jeziora (dziś wysuszone); motor dziadka, który przyczepiał do niego wózek na sianio (na nie się czasem siadało); pole kukurydzy, gdzie bawiliśmy się w chowanego (znajdowaliśmy się po szeleście); wieczorne zasiadanie na przydomowej ławce; lisy, które chodziły koło pasących się krów, a na widok nasz uciekały; księżyc nad polem pszenicy, której kłoski do lnianych worków się zbierało; drabina, po której wchodziłam tam, gdzie zabraniano (bo z góry widok lepszy); łapane motyle z kolegą i wyryte na drzewie inicjały na znak przyjaźni; zima i ten mały pokoik, w którym zrobiłam kukiełkę z wydmuszki (zajęcie sobie znajdywałam, oddając się temu z językiem na wierzchu - doslownie!:)...

menu3